Tak jak w tytule, nie jest to poradnik dla rzuconych. Jeśli ktoś z Tobą zerwał, to pewnie masz nieposkromione poczucie żalu, pretensji, zaskoczenia i uważasz, że druga osoba wyrządziła Ci krzywdę, na jaką nie zasługujesz. Jedyne co mogę Ci przekazać, to to, że wyświadczyła Ci przysługę, a jeśli ona zakończyła związek to po prostu miała większe jaja, a Ty byłaś lub byłeś ślepy.

Jeśli coś nie działa to po prostu tu kurwa nie działa. Nie wiem ile razy będę jeszcze to tutaj pisał, ale jeśli choć jedna osoba to zrozumie i wyjdzie ze swojego durnego przeświadczenia, że „wszystko można naprawić” to odniosę sukces. Więcej na ten temat pisałem tutaj. Jeśli to będzie to, na całe życie, to będziesz to wiedzieć i nie będzie ŻADNYCH wątpliwości. Koniec, kropka.

Wracając do tematu. Zerwałaś lub zerwałeś z kimś i myślisz, że wszystko pójdzie gładko? Nawet jeśli dużo rozmawialiście, starałeś się okazać jak najwięcej szacunku do drugiej osoby oraz zrobiłeś to w taki sposób, jaki Tobie wydawało się najmniej krzywdzący, to muszę Ci coś powiedzieć. To nie koniec. Prędzej czy później usłyszysz jakim jesteś chujem, jak bardzo jesteś zły i jakim jesteś oszustem. Usłyszysz, że on Cię kochał nad życie, że bez Ciebie, on jest nikim, że nadajesz sens jego życiu i że co on teraz ma ze sobą zrobić?

No właśnie. Co oni mają ze sobą zrobić? Podpowiem Ci. Zerwać z Tobą kontakt. Każda relacja, która się skończyła, decyzją jednej ze stron, a nie wspólnym dojściem do kompromisu, nosi w sobie truciznę. Prędzej czy później ją poczujesz. Chcąc tego uniknąć musisz podjąć drastyczne kroki.

Nie interesuje mnie, czy całkowite zerwanie kontaktu jest w porządku czy nie. Wiem, że jest zdrowe. Dla obydwu stron. Osoba „skrzywdzona”, prędzej czy później będzie musiała się ocknąć i nie będzie tracić czasu na wysyłanie wiadomości, telefony lub inne przejawy choć najmniejszej formy kontaktu. Z kolei osoba, która zakończyła związek, nie będzie po pierwsze widzieć cierpienia (tak, osoba cierpiąca musi sobie pomóc sama, a była czy były na pewno jej w tym nie pomoże), więc nie będzie się zastanawiać jak pomóc swojemu byłemu partnerowi, po drugie, będzie mogła zacząć swoje życie, a po trzecie uniknie szansy powrotu z litości, co mnie osobiście niesamowicie przeraża.

Żyjemy w czasach Facebooka, Instagrama oraz innych mediów społecznościowych. W dużych aglomeracjach nie wpadamy na siebie każdego dnia. Usunięcie ze znajomych, a jeszcze lepiej zablokowanie, powoduje, że nie widzimy konkretnych osób i jest to najlepsze z możliwych rozwiązań. Nie myślimy wtedy o drugiej osobie, nie dorabiamy jakiś dziwnych teorii (dotyczy to również zakończenia innych relacji niż związków) i po prostu możemy ruszyć z życiem dalej. Im wcześniej do Ciebie to dotrze, że musisz zerwać kontakt to tym lepiej.

Jest również wielu facetów, którzy nieustannie podbijają do swoich byłych. Rozumiem mechanizm pewności siebie na znanym terenie, jednak panowie, naprawdę stać Was na więcej. Wasze byłe nie nabiorą się na historie o tym jak się zmieniliście, bo nie na tym to wszystko polega. Niebawem poświęcę Wam cały wpis.

Dobrze, a co w przypadku gdy coś razem dzielimy? Jeśli dzielimy pracę to w moim przekonaniu (sam to przechodziłem), najlepiej gdy jedno z nas zrezygnuje lub zmieni pracę. Rozumiem, że może to być ciężkie, ale uwierzcie mi, praca z byłym partnerem może być jeszcze cięższa.

Drugi przypadek, to zwierzęta. Nie będę ukrywał, że mam z nimi do czynienia od dzieciństwa i oprócz nieposkromionej miłości do psów, hodowałem masę innych zwierząt. Zawsze jest tak, że w sytuacji w której podjęliśmy decyzję o zwierzęciu razem, to jest one sklejone z którąś z osób. Zwierzęta najbardziej przywiązują się do jednego właściciela i to on powinien je zebrać. Psy czy koty żyją chwilą i nie leżą rozpamiętując, serio. Naprawdę nic się nie stanie, jeśli zabierze je jedna osoba. W sprawie odwiedzin czy dzielenia się jestem przeciwny bo świat zwierząt rządzi się innymi prawami i jest to dla nich bardziej krzywdzące niż nam się wydaje, a to nie jest miejsce aby się o tym rozpisywać.

Ostatnia kwestia to dzieci i tutaj robi się już naprawdę trudno. Jasne, że trzeba do tego podejść jak najbardziej dojrzale, ale sam ich nie posiadam, więc nie pomogę w tym temacie. Wiem tylko, że jeśli olejesz swoje dzieci, bez względu na to po której stornie jesteś to wyrządzasz im krzywdę. Dziecko potrzebuje wzorców zarówno męskich jak i damskich. Wchodzenie w dorosłość bez któryś z nich objawi się problemami w relacjach z innymi. Jeśli już doszło do rozpadu rodziny, a dzieci były świadkami braku miłości do siebie ze strony rodziców, to mają naprawdę spory bagaż. Jedyne co możesz zrobić w takiej sytuacji to pomóc im z nim, najlepiej jak potrafisz. Kiedyś to docenią.

Miał być krótki wpis, wyszedł trochę dłuższy niż zakładałem. Sedno jest jednak jedno. Zerwanie kontaktu lub jego drastyczne ograniczenie jest najlepszym rozwiązaniem dla obydwu stron. W innym przypadku odczujesz rezultaty braku konsekwencji nie tylko zaraz po wszystkim, ale po paru tygodniach czy nawet paru miesiącach. Tak, trucizna o której pisałem, jest noszona bardzo długo. Jedynym rozwiązaniem, jest nie zbliżanie się do nosiciela.